Karawaningowcy dzielą się na dwie grupy - tych którzy jeżdżą cały rok i tych, dla których sezon trwa od wiosny do jesieni. Ja zaliczam się do tych drugich :-)
Dlaczego? Oto kilka powodów:
1. Szkoda mi mojego kampera - ma już swoje lata, sporo w niego włożyłem (pracy, czasu i pieniędzy), a w warunkach zimowych każdy pojazd niszczy się bardziej. Głównym wrogiem jest wilgoć, zarówno na zewnątrz jak i w środku.
2. Nie mam opon zimowych - ten argument chyba nie wymaga omówienia.
3. Mam raczej małego kampera i dlatego nie siedzę w nim cały czas - w zasadzie tylko na jedzenie i spanie, cała reszta mojej aktywności odbywa się na zewnątrz. W warunkach zimowych z tą aktywnością może być różnie. A ja lubię przede wszystkim jeździć na rowerze! Ktoś napisze, że zimą rowerem też można jeździć. Niby prawda, ale jednak ja wolę warunki nie zimowe.
4. Szybko zapadający zmrok - krótki dzień, a więc mało czasu aby coś ciekawego robić, a zamiast siedzieć w kamperze wolę siedzieć w domu.
5. Problemy techniczne - niby mam kampera tzw. "zimowego", ale zamarzające odpływy, problemy z gazem, suszeniem ubrań itd. to zawsze jakiś problem.
Niby nie są to jakieś poważne argumenty na "nie", ale jest ich na tyle dużo, że po prostu przynajmniej na razie nie wybieram się nigdzie kamperem.
A podsumowanie minionego sezonu? Mogę napisać krótko, był bardzo słaby, przede wszystkim ze względu na problemy rodzinne. Mam nadzieję, że w przyszłym roku wszystko ustabilizuje się.
Pozdrawiam, Michał Komb.