Hobbyści bardzo często szukają kontaktów z innymi hobbystami.
W dobie internetu nie ma nic prostszego - popularne kiedyś fora dyskusyjne zastąpione zostały grupami dyskusyjnymi na portalach społecznościowych. W dziedzinie karawaningu są ich dziesiątki. Gorsze, lepsze, popularne i te mniej, o tematyce ogólnej i wyspecjalizowane. Należę do kilku, no może kilkunastu - czasami warto posłuchać mądrzejszych, skorzystać z ich doświadczenia, dobrej rady i co nieco pooglądać. Z wyrażaniem opinii jednak chyba muszę powstrzymać się, bo po raz kolejny dostałem "bana".
Nie żebym jakoś szczególnie przejął się, ale zaczynam martwić się, że internet ograniczając nam prawdziwe kontakty międzyludzkie sprawił, że wielu z nas nie potrafi rozmawiać. Nie potrafi wyrażać swoich opinii, a przede wszystkim szanować zdania innych. Po prostu, jak mi się coś nie podoba to... usuwam, albo blokuję. Jedno kliknięcie myszki.
Z grupy "Karawaning miejscówki na dziko" wyleciałem, bo próbowałem dyskutować o granicach Górnego Śląska. Jak zawsze bardzo kulturalnie :-) Dzisiaj poleciałem z "Kampermajstrów" za zwrócenie uwagi, że nie powinno się komentować filmów (hejtować?), o których nie ma się pojęcia... Tylko tyle, a może aż tyle? Niestety administratorzy grup to w większości bardzo wrażliwi ludzie, niekoniecznie otwarci i tolerancyjni, trochę jak dzieci. A może takie są skutki przejęcia "władzy"? Taki mini, facebookowy totalitaryzm. Moja grupa, więc mogę wszystko. A jak nie podoba się to wypad!
W ten sposób powstają grupy "samouwielbienia", w których wszystkim, wszystko podoba się i wszyscy ze sobą zgadzają się. Pomijam tych, którzy boją się lub nie potrafią wyrazić swojego zdania.
Niektórzy administratorzy nie mają pojęcia, że "karanie" niepokornych jest zupełnie nieskuteczne, bo przecież to żaden problem założyć sobie kolejne konto....
Niestety, trochę na własne życzenie staliśmy się zakładnikami tzw. wolności słowa. Niby możemy pisać wszystko, ale pod warunkiem, że ktoś się na to zgodzi. Jak nie moderator to administrator, w ostateczności właściciel portalu. Kryteria oceny są na zasadzie "widzi mi się".
Problem staje się coraz poważniejszy, bo z tego co zauważyłem nie tylko ja mam z tym problem. Granica między hejtem, a wyrażaniem negatywnych opinii staje się dla wielu niezauważalna. I dlatego apel do wszystkich administratorów - korzystajcie ze swoich uprawnień z umiarem, na wzór policji czy innych służb porządkowych, bo przecież nie każde wykroczenie musi od razu zakończyć się mandatem lub aresztem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz