Właściciele starych kamperów lubią modyfikować swoje samochody, niestety spora część tych zmian pozbawiona jest sensu. Po prostu nie da się ze starego samochodu dostawczego, bo przecież na takich bazują kampery zrobić pojazdu, który właściwościami jezdnymi dorówna współczesnej osobówce.
W najgorszej sytuacji są stosunkowo młodzi kierowcy, którzy nie mieli okazji użytkować samochodu np. bez wspomagania układu kierowniczego. Stąd też bardzo częste pytania o możliwość montażu takiego układu, a przecież wystarczy tylko odpowiednia technika jazdy...
Czasami modyfikacje idą w złą stronę, ale najgorsze jest robienie poważnych modyfikacji jak najniższym kosztem. I wcale nie chodzi o malowanie wałkiem nadwozia. Niestety kupując taniego kampera musimy mieć świadomość, że to dopiero początek wydatków. No chyba, że nie zależy nam na wyglądzie, a zapach gnijącej konstrukcji części mieszkalnej i niedziałające wyposażenie nam nie przeszkadza... Ale wtedy i tak czekają nas wydatki, tyle że znacznie mniejsze.
Zanim przedstawię listę najbardziej popularnych ulepszeń muszę napisać, że dotyczą one w zasadzie jednego, najpopularniejszego samochodu, czyli Fiata Ducato w różnych "wydaniach". W nomenklaturze warsztatowej często używa się określenia "trojaczki" jako określenie trzeb bliźniaczych modeli - Fiata Ducato, Citroena C25 i Peugeota J5. Ale tak naprawdę modeli opartych na Fiacie Ducato jest więcej, chociażby Talbot Express i niezwykle rzadko spotykana Alfa Romeo AR6.
Oczywiście stare kampery to nie tylko różne "Fiaty Ducato", nie można przecież zapomnieć o odwiecznym rywalu, czyli Fordzie Transicie. Inne marki, takie jak chociażby volkswagen, mercedes, renault spotyka się zdecydowanie rzadziej. Ale wracając do "trojaczków", oto lista najbardziej popularnych modyfikacji:
1. Wymiana kół - fabrycznie występowały z felgami 14 i 16 cali. Niektórzy ze względu na wygląd, inni z uwagi na lepsze właściwości trakcyjne zmieniają oryginalne 14-tki na coś większego. Niby lepiej wyglądają, można szybciej jechać i skuteczniej "wybierają" dziury. Nadwozie nieznacznie podnosi się, co jest istotnym argumentem dla miłośników kamperowego off-roadu. Niestety takie zmiany niosą za sobą pewne konsekwencje. Nie przypadkowo fabryczne 16-tki były montowane tylko w modelach z najmocniejszymi silnikami (2.5 TD). Zamontowanie koła o większej średnicy skutkuje zmniejszeniem momentu obrotowego na kołach, a więc znacznie zmniejsza siłę napędową tak ważną przy pokonywaniu podjazdów. A przecież te słabiutkie silniki nie radzą sobie z dużą masą kampera. To że licznik będzie "przekłamywał" jest najmniejszym problemem... Jak ktoś przesadzi z szerokością opony lub niewłaściwym ET felgi pojawia się problem z ocieraniem koła o elementy zawieszenia.
2. Dystanse. Gdy koło ociera sensowym rozwiązaniem wydaje się zastosowanie tzw. dystansów czyli specjalnych pierścieni montowanych pomiędzy piastą i felgą koła. Zwiększając rozstaw kół poprawiamy trochę zachowanie się pojazdu na zakrętach. O ile w samochodach sportowych może mieć to sens, o tyle w kamperze niekoniecznie. Montując dystanse zmieniamy promień zataczania koła, co może mieć niekorzystny wpływ na prowadzenie pojazdu. Pomijam kwestię zwiększonego obciążenia łożysk piast.
3. Alufelgi. Felgi wykonane ze stopów aluminium są ładne, aczkolwiek w przypadku klasyka można mieć wątpliwości czy poprawiają wygląd. O ile o gustach nie dyskutuje się, to zastosowanie w ciężkim pojeździe budzi pewne kontrowersje, zwłaszcza gdy montujemy felgi z osobówki. Każdą część produkuje się z pewnym "zapasem", pytanie brzmi czy ten zapas jest wystarczający? Moim zdaniem nie warto ryzykować.
4. "Wyciszanie" silnika. To chyba jeden z popularniejszych tematów, bo niestety stare silniki diesla hałasują niemiłosiernie. O ile jest możliwe to wymaga sporej ilości pracy, odpowiednich materiałów i... doświadczenia. Efekty bywają różne, ale mam wrażenie, że w większości są niewspółmierne do poniesionych nakładów.
5. Montaż wspomagania układu kierowniczego. Młodzi kierowcy nie znają samochodów bez układów wspomagających. Kto nie jechał starym Polonezem, Żukiem i innymi "wynalazkami" PRL-u, może czuć pewien dyskomfort. Moim zdaniem wystarczy tylko przestawić się na inny styl jazdy i będzie ok. Podstawowa zasada: NIE KRĘCIMY KIEROWNICĄ GDY SAMOCHÓD STOI. Na szczęście niektóre modele starych Ducato mają wspomaganie hydrauliczne i przy pewnych modyfikacjach założenie wspomagania nie stanowi problemu. Niektórzy niestety idą inną drogą montując mechanizmy wspomagania z innych samochodów (np. elektryczne). Nawet zakładając, że wszystko zostanie zrobione poprawnie to w zasadzie taki pojazd nie powinien przejść przeglądu technicznego, a w razie kolizji lub wypadku mogą pojawić się problemy. Moim zdaniem nie warto ryzykować.
6. Oświetlenie. Dodatkowe światła z pewnością mogą przydać się ale trzeba mieć świadomość pewnych ograniczeń. Nie wszystkie światła pasują do "prawdziwego" klasyka. Poza tym mamy wiele ograniczeń dotyczących liczby świateł, rozmieszczenia, sposobu załączania. Ciekawym pomysłem na poprawienie efektywności świateł głównych jest zastosowanie tzw. retrofitów, czyli LED-owych zamienników zwykłych żarówek H4. Niestety na chwilę obecną takie oświetlenie nie posiada homologacji i nie może być używane na drogach publicznych.
Spośród wielu modyfikacji moim zdaniem największy sens mają:
1. Swap silnika, czyli zastąpienie oryginalnej konstrukcji nowszym silnikiem. Niestety wszystkie układy napędowe Fiata Ducato I charakteryzują się niską kulturą pracy, słabymi osiągami i sporą awaryjnością (skrzynie biegów) więc kompleksowa wymiana choć kosztowana i skomplikowana może mieć sens. Najczęściej stosuje się silniki 2.3JTD, 2.8idTD, 2.8JTD (Iveco), ale także VW 1.9 TDI. Oczywiście to te o których wiem...
2. Fotowoltaika. Dla miłośników kamperowania "na dziko" to modyfikacja konieczna. Koszt instalacji jest relatywnie niewielki, a nowoczesne akumulatory LiFePo4 są nieporównywalnie wydajniejsze od zwykłych akumulatorów ołowiowych. I co ważne cały czas tanieją... Jedyny problem to odpowiedni dobór parametrów (pojemności akumulatora, mocy paneli oraz regulatora ładowania). Niektórzy robią ze swojego kampera małą elektrownię. No ale skoro ktoś ma elektryczny podgrzewacz wody, czajnik, ekspres do kawy itd... Problem, że w dużych instalacjach przy napięciu znamionowym 12V płyną dość duże prądy i dlatego raczej zalecam zdrowy rozsądek. Ja mam obecnie akumulator 280 Ah i panele ok. 420 W, taki zestaw wystarcza mi w zupełności, aczkolwiek poza lodówką kompresorową nie mam zbyt wielu "pożeraczy" energii elektrycznej.
3. Poduszki pneumatyczne zawieszenia tylnego zapewniają możliwość regulacji sztywności i (w pewnym zakresie) wysokości nadwozia. Takie "wspomaganie" resorów piórowych ma sens, zwłaszcza przy mocno obciążonych pojazdach. Dodatkowa regulacja przydaje się także do poziomowania pojazdu na parkingu.
To tyle na początek, z pewnością do tematu wrócę, bo proces modyfikowania kampera to proces ciągły i nieodwracalny ;-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz