Co jakiś czas w środowisku kamperowym pojawia się temat zakazu parkowania kamperów. Dotyczy to zwłaszcza bardzo popularnych miejscowości turystycznych, takich jak chociażby Świnoujście, które w ostatnich tygodniach rozgrzewało do czerwoności dyskusje w internecie na temat bramownic, które powstały w atrakcyjnych lokalizacjach.
No właśnie czy aby na pewno atrakcyjnych? Moim zdaniem absolutnie nie. Beton, zapach spalin, samochód obok samochodu, człowiek na człowieku... chyba nie tak ma wyglądać karawaning na dziko. Z drugiej strony wolność wyboru, nich każdy spędza wolny czas tak jak lubi. Nawet jeśli ma to być zwykły parking.
Istota problemu jest zupełnie inna - parkingi licznie oblegane przez kampery, zwłaszcza tygodniami przestają być dostępne dla pozostałych kierowców. I tutaj trzeba zrozumieć władze Świnoujścia, że coś robią w tym kierunku aby to zmienić. Niestety styl woła o pomstę do nieba - bramownice skutecznie eliminują nie tylko kampery, ale także samochody osobowe z rowerami czy boksami na dachu. A przecież wystarczy postawić odpowiedni znak...
No właśnie znak... Trochę śmieszy mnie argumentacja niektórych kamperowców, że skoro nie ma takiego znaku w przepisach to znak można olać. Pewnie można, ale zasad kultury i dobrego wychowania nie - skoro ktoś np. władze Świnoujścia nie życzą sobie na danym parkingu kamperów to należy to uszanować.
Zresztą czasami argumentacja właścicieli kamperów jest idiotyczna - nie wiem jakim cudem kamper o długości ponad 6 metrów mieści się na miejscu parkingowym dla samochodów osobowych o standardowej długości 5 m. Mój kamper ma zaledwie 5,6 m i nie mieści się :-)
Przy takich okazjach nie brakuje artykułów prowokacyjnych, nastawionych zdecydowanie antykamperowo:
Już sama grafika mówi wszystko za siebie - trzeba wyolbrzymić problem, przedstawić go stronniczo i postawić absurdalną tezę - potem wszystko nakręca się samo. Najlepiej nie odpowiadać, nie udostępniać - myślenia autora nie zmienimy, bo jeśli nie rozumie, że między innymi po to mam kampera z łazienką i toaletą, aby wszystkie potrzeby załatwiać kulturalnie, to jaki argument go przekona?
Uczciwie trzeba przyznać, że również wśród kamperowiczów zdarzają się czarne owce, ale to margines...
W Świnoujściu byłem tylko raz (rowerem), ale po ostatnich wydarzeniach ostatecznie skreślam to miasto z celów moich wyjazdów.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz